czwartek, 14 lutego 2013

Najbrzydsza modelka świata - Lemmy Kilmister

Dzisiejszy post chodził za mną od kilku dni (od czterech zapewne, bo od tylu istnieje Rbb). Trafiałem dość często na zdjęcia pana o wątpliwej urodzie. Lider zespołu Motörhead, bo o nim mowa, mimo twarzy o uroku wytartej opony do Tarpana, dość chętnie fotografuje się, a to dla pism, a to dla Internetu, a to dla nieukrywanej satysfakcji.

Lemmy wpadł swoim rodzicom wprost pod choinkę. Wykluł się bowiem w Wigilię Bożego Narodzenia w roku 1945. Na chrzcie miejscowy kapłan z parafii ze Stoke-on-Trent drżącą ręką polał go wodą święconą i wymówił "Ian Fraser Kilmister. Ani z kościołem ani pewnie z tymi imionami nasz bohater styczności już nie miał.

Młody Kilmister - na szczęście zdjęcia  wtedy były jeszcze bardzo niewyraźne
źródło - http://veroushka.tumblr.com/post/45329999931/lemmy-kilmister

Pewnie przyczyną było też rychłe opuszczenie rodziny przez ojca - pastora. W tych niesprzyjających warunkach młode nasienie zła rosło jak na drożdżach. Nowe bóstwo zajaśniało na horyzoncie. Rock! Młodziak robił wszystko by być z nim jak najbliżej. W końcu udało mu się zagrać w kilku amatorskich kapelach na basie oraz być sługą wielkiego mistrza Hendriksa na etacie technicznego. Lata 1971 - 1975 to basowo - wokalne popisy na łamach zespołu Hawkind. Przygoda ta jednak skończyła się z hukiem przez lekką słabość do narkotyków, którą nieopacznie podzielił się z kanadyjskimi policjantami podczas tournee w tym pieknym kraju. Nie ma jednak tego złego, bo koniec końców powstał najznamienitszy projekt Kilmistera. Nazwę, jak strzał w nos, wziął od tytułu jednego z kawałków napisanych jeszcze w poprzedniej formacji - "Motorhead". Dodał tylko "umlaut".

Człowiek o wielu twarzach ale o jednym, niepowtarzalnym głosie
źródło - http://www.allvoices.com/contributed-news/15005959/image/99455764-lemmy-kilmister-x-3

Chodzi plotka, jakoby swój przydomek zawdzięczał często powtarzanemu na głodzie czy kacu zdaniu "Le'mmy some money" (pożycz mi trochę pieniędzy). Ile w tym prawda? Pewnie całkiem sporo, w końcu perturbacje alkoholowo - używkowe to dla rockmana chleb powszedni. Pewnie potrzebował tego by przełknąć gorzką pigułkę spojrzenia w lustro. Śmiał się mówiąc, że z taką facjatą nie miał innego wyjścia jak zostać gwiazdą rocka. Gdyby nie to, wydawałby grubą kasę w burdelach.

Lemmy jako króliczek Playboya?
źródło - http://dangerousminds.net/tag/Lemmy-Kilmister

A forsa pewnie opuściła by go szybko przy tak niezwykłym apetycie. Chodziły pogłoski jakoby miał spędzić upojne chwile z blisko dwoma tysiącami pań. Sam jednak, w wieku 65 lat, dementował je skromnie przyznając się do około tysiąca kochanek. Prościej wyliczyć mu kobiety, z którymi się nie przespał (ubolewa nad brakiem trofeum w postaci Jennifer Lopez czy Amy Lee z Evanescence, których to jest wielkim fanem, podobnie uwielbia zespół Skunk Anansie)

Jako, że przeżył wiele a jeszcze więcej przeżył i tego nie pamięta, postanowił odświeżyć sobie pamięć pisząc wspomnieniową "Białą gorączkę", która z miejsca stała się hitem. Lemmy to człowiek obrotny więc udziela się w wielu innych projektach, jak choćby towarzysząc Dave'owi Grohl'owi w ekipie Probot.

Uznanie zyskał jako wokalista (48 miejsce w plebiscycie na 100 najlepszych wokalistów w historii rocka wg Hit Parader) oraz jako frontman (22 wśród 50 heavymetalowych frontmanów wg Roadrunner Records). Prawdopodobnie trzeba jeszcze poczekać na to, by został ujęty gdzieś jako wirtuoz gitary basowej, sam bowiem narzeka na to, że gitarzyści wszelkiej maści nagle stają się o niebo lepsi, kiedy umrą. Mam jednak cichą nadzieję, że długo pozostanie na takim poziomie, na jakim jest obecnie.

Tak wygląda rockowa sex bomba w wydaniu męskim
źródło - http://www.thegauntlet.com/article/21565/LEMMY-KILMISTER-Teams-Up-to-Release-Headcat-CD-Through-NIJI-Entertainment-Group


1 komentarz: