środa, 13 lutego 2013

Kiedy legenda znów łączy się w jedno - Black Sabbath

Z nosem przyklejonym do oficjalnej strony zespołu z Birmingham oczekiwałem chwili, kiedy będę mógł Wam to napisać.

JEST!

Mała rzecz a cieszy - krótki zwiastun, a właściwie krótka historia o tym, co Black Sabbath robi i robić będzie. Kilkuminutowy film wprowadzający w klimat, jakiego nie można było poczuć od roku 1978. Wtedy to Ozzy i Black Sabbath nie tworzyli już jedności.





Zaledwie dekadę wcześniej czwórka nastolatków podjęła decyzję, która wprowadziła ich na zawsze do historii rocka i heavy metalu. Anthony "Tony" Iommi, William "Bill" Ward, Terence "Geezer" Butler i oczywiście John "Ozzy" Osbourne utworzyli kapelę uznawaną za kultową.
Ciekawostką jest, iż Iommi w młodości uległ wypadkowi, w którym stracił opuszki palców. By nadal grać na gitarze skonstruował i stosował specjalne nakładki na palce, te jednak nie zmniejszyły ogromnego bólu towarzyszącemu grze. Zmuszony został do rozluźnienia napięcia strun, co w efekcie dało charakterystyczny, niski ton gitary idealnie komponujący się z ciężkim brzmieniem perkusji i psychotycznym nieraz wokalem.

Black Sabbath kiedyś...

 13 lutego roku 1970, a zatem czterdzieści trzy lata temu, światło dzienne ujrzał "Black Sabbath" - debiutancki krążek czwórki Brytyjczyków. Na wyspach przyjęto go znakomicie, ale to druga płyta - "Paranoid", przyniosła sławę też w USA, a zatem kolebce wielkich karier muzycznych. Wydawnictwo także ukazało się w roku 1970, konkretnie 18 września.

Z Ozzym w składzie zespół wydał jeszcze "Master Of Reality" (1971), "Vol. 4" (1972), "Sabbath Bloody Sabbath" (1973), "Sabotage" (1975), "Technical Ecstasy" (1976) i "Never say Die!" (1978). Następnie Osbourne odszedł, a właściwie został wyrzucony ze składu. Rok później rozpoczął znamienitą karierę solową.

Miejsce niepokornego wokalisty zajął niezapomniany Ronnie James Dio, do tej pory związany z kapelą Rainbow. To on wprowadził do obiegu "znak diabła", charakterystyczny gest metalowców. Podobno zapożyczył go od babci, przygarbionej Włoszki, która tym sposobem odpędzała złe duchy.

Dio i "babciny" diabełek

Kolejne dwa albumy to wspólne dzieło Black Sabbath i nowego wokalisty: "Heaven and Hell" (1980) oraz "Mob Rules" (1981). Po nich przyszedł czas na Iana Gillana z Deep Purple ("Born again" 1983). Przygoda ta trwała krótko bo wokalista po wydaniu płyty i wielkiej trasie koncertowej powrócił do starej kapeli. Nastał czas zawirowań i zmian. Przez mikrofon przewinęli się między innymi David Donato, Glen Hughes, Ray Gillen czy Tony Martin, o instrumentalistach nie wspominając. Dość napomknąć, że było ich około dwudziestu.

Dwa lata temu dobiegły nas wieści o planowanej reaktywacji. Dokładnie w Święto Niepodległości Polski, 11 listopada 2011 roku panowie zapowiedzieli powrót w pierwotnym składzie. Teraz wiemy już, że nie udało się, a mogło być jeszcze gorzej. Bill Ward odszedł w roku 2012 mówiąc, że nie doszedł do porozumienia z resztą ekipy w kwestii kontraktu. Zastąpił go Brad Wilk z Rage Against The Machine. I on jednak, już po nagraniu płyty, zdecydował się wrócić do macierzy rezygnując z trasy z Black Sabbath.

Koncerty zostały zagrożone jeszcze przez chorobę. Tony Iommi dowiedział się, że musi stoczyć walkę z nowotworem. Początkowo tour ograniczono do trzech koncertów, wygląda jednak na to, że będzie ich więcej. Pozostaje trzymać kciuki za kurację i za udany powrót wielkiej legendy.

Black Sabbath ogłaszają powrót


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz