środa, 9 października 2013

Metallica grubo pod kreską

Jak co roku, do kin wchodzi kilka tytułów, które wywołują u mnie szybsze bicie serca. Kończący się rok przynosi drugą część "Hobbita", kontynuację "Machete" no i w kwestiach muzycznych "Through The Never". Ten ostatni to fabularyzowany film o Metallice. A właściwie to o ich koncercie. A właściwie to o chłopcu na posyłki, który podczas występu najsłynniejszego metalowego bandu świata wpada w różne nieprzewidziane ciągi zdarzeń.


Obraz pojawił się już w kinach, ale szczerze coraz mocniej zastanawiam się, czy nie przeczekać nieco i obejrzeć go gdzieś i kiedyś, nie teraz i nie w kinie. To, co mnie ciągnie tam najmocniej to muzyka. Bez sensu chyba psuć sobie efekt jakimś 3D i grupą napalonych nastolatków na kinowej sali.

Wydaje mi się, że tak samo myśli spora część fanów. Już widać, że zainwestowane 15 milionów dolców nie zwróci się. Póki co, do kieszeni inwestorów, wróciły niespełna 3 bańki. Zielone nie spływają i spływać nie chcą i nie będą. Martwią się wszyscy, ale James Hetfield macha na to ręką zwalając wszystkie troski na marketingowców. 

Światełkiem w tunelu jest soundtrack, który już teraz sprzedał się w ponad 25 tysiącach egzemplarzy.

Ponad to, już drugi raz słyszymy coś o nadchodzącym kolejnym (po Death Magnetic) longplayu. Robert Trujillo puścił farbę w mediach, dopiero teraz możemy traktować to poważnie. Wcześniej wspomniany wokalista formacji zapewnia, że od wiosny rozpocznie się intensywna praca studyjna. Jest już 800 riffów, są chęci i zapał, podniecenie i szał.

Obawiam się, że po ostatnich wyczynach (film, współpraca z Lou Reed'em), ekscytacja może być w przeważającej części po stronie metalowych dziadków. Fani czekają... z niepokojem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz