piątek, 14 czerwca 2013

Iron Tongue - Ever After

Na przełomie maja i czerwca ukazała się płyta, o której pewnie nikt w naszym odizolowanym kraju by nie usłyszał. Nosi tytul "The Dogs Have Barked, The Birds Have Flown". Odpowiedzialny za nią jest zespół Iron Tongue. Na fejsie mają może z tysiąc fanów, zapewne większość rodzimych. Nie występują w telewizji, nie koncertują po całym świecie.

Nie potrzeba tego wszystkiego, kiedy nagrywa się taki utwór.

"Ever After" to kawałek, od którego cierpnie mózg w zagięciach - niesamowita ballada, którą śmiało porównałbym do "Painted On My Heart" grupy The Cult (chyba tylko z braku lepszego porównania na tę chwilę).




czwartek, 21 marca 2013

Endless Quest EP I

Jak trudno zaistnieć na rodzimym rynku wiedzą najlepiej ci, którym się to udało. Jak ciężko się na nim utrzymać wie reszta a jak prosto znów z niego spaść wie np Gabriel Fleszar. Wielka maszynka do mielenia ludzi i wyciskania kasy bezlitośnie od lat spełnia swój obowiązek. Żeby wkręcić się skutecznie w jej tryby trzeba wiele smaru, a jak wiadomo, smarem najlepszym jest kasa, szmal, forsa, mamona...

Na całe szczęście w ten brutalny świat raz po raz usiłują wepchnąć się ambitni młodzi ludzie, uparcie wierzący, że da się, że dotrze się do ludu, wtłoczy pod strzechę muzykę mówiącą o czymś więcej niż tylko o kochaniu na sianie, zdradzie z cyganem i pannie tańczącej disco.

Taką wiarę w przełamanie prezentuje świeża Warszawska kapela Endless Quest. Powstali w 2011 roku a po różnych składowych przemieszaniach, ich obecne grono ukształtowało się około połowy ubiegłego, 2012 r.

Nie tak dawno ukazała się ich debiutancka EP-ka, nazwana prosto "EP I". Gdyby chcieć nazwać ją dwoma słowami, można by użyć określenia "smaki rocka". Bo tak właśnie jest. Jak w potrawie. Przystawka - mocne instrumentalne intro przywodzące na myśl klasykę rocka, czy nawet metalowe wstawki w stylu Iron Maiden. Początek rozbudzający apetyt na to, czego kosztować będziemy później.

Dalej serwowane są trzy dania i deser. Lubię o posiłku i o płycie myśleć jak o całości, odbierać plątaninę nut, wykres emocji towarzyszących pierwszemu i kolejnym przesłuchaniom.

Przygotowując roboczą wersję tej recenzji zrobiłem sobie bilans plusów i minusów zjawiska, jakim jest owa EP-ka. Dodałem też trzecią pozycję w tabeli, a były to skojarzenia.


fot. Łukasz Nowosadzki


A zatem pozycja pierwsza - plusy:

- klimat

to, co Endless Quest opanowało genialnie, to przeplatanie emocji. Zupełnie inaczej czułem się słuchając partii instrumentalnych, a w inny nastrój wprawiało mnie wsłuchanie się w teksty i sam wokal

- instrumenty

mocne gitarowe riffy, zrównoważona perkusja, świetne i przyjemne w wyławianiu nawiązanie do klasyki muzyki progresywnej ale też uderzenia wskazujące na to, że ludzie młodzi patrzą świeżo na brzmienie grania, jakie ich otacza i jakie sami generują

- teksty

sama stylistyka muzyczna, w której EQ się porusza, wymusza konkretne tematy i "słowa kluczowe" ale to spójność i przekaz tekstów są chyba najmocniejszą stroną. Tu pojawiają się pewne skojarzenia, ale o nich może później. Wspomnę tylko, że w tych kilku utworach młodzi muzycy pokazali jak szeroko można mówić o zagadnieniach zagubienia w codziennym życiu

fot. Łukasz Nowosadzki


- deser czyli "Dokąd" w wersji live

POSŁUCHAJCIE

oto wisienka przerastająca tort. Za moment wspomnę o minusie (aż jednym), ale ta kompozycja i to wykonanie niweczy wszystkie wady. Gdyby cały krążek nagrany był w ten sposób, o wiele przyjemniej by się go słuchało. To właśnie "Dokąd" na żywo sprawia, że chce się iść na koncert EQ. Tu najlepiej czuć siłę wokalu, nie krępuje go sprzęt, nic nie zniekształca prawdziwego brzmienia muzyki połączonej i dopełnionej głosem. Aż głupio mi tak pisać same ochy i achy, no ale tak by tu, w porównaniu do reszty, wypadało

Pozycja druga - minusy

- nagranie wokalu

to taki minus, który nie jest kierowany bezpośrednio do zespołu. Oni udowodnili we wspomnianym powyżej kawałku, że dla nich połączenie wokalisty i reszty ekipy nie stanowi problemu. A to właśnie jest kulą u nogi dla słuchającego pozostałych pozycji. Wokalista nie ma szans się rozwinąć i ma się wrażenie, jakby miał przykazane nie śpiewać za głośno w zwrotce bo sprzęt nie przetrzyma refrenu. Zdaję sobie sprawę, że dobra produkcja to wielka kasa, ale czy w takim razie nie warto było pójść w kierunku nagrań na żywo? Minus ku przemyśleniom i ku zachęcie.

fot. Łukasz Nowosadzki

Pozycja trzecia (i ostatnia) - skojarzenia

Na samym początku były one, jak zwykle, najmocniejsze. Gdzieś między włosami krążyły porównania do Huntera. Zwłaszcza w "F-16" i "Nieśmiertelnie Chory". Niski i spokojny wokal no i te słowa, akcentowanie. Faktycznie, jeśli nasze metalowe dobro narodowe było inspiracją to takie pobieranie wzorców pochwalam.

No i to, od czego wszyscy teraz zaczynają - czy brzmią jak Coma - otóż DZIĘKI BOGU NIE! Brzmią po swojemu (to, że kojarzą się z Hunterem nie znaczy, że od nich zrzynają), energicznie, nie pretensjonalnie.

Słowem podsumowania - zespołowi z pewnością warto się przyjrzeć i przysłuchać. Jeśli nie zrażą się tym, że nie wszystko brzmi tak, jak powinno, zrobią krok do przodu nawet podejmując ryzyko, są w stanie zrobić szum i spore zamieszanie.

Trzymam kciuki Panowie i czekam na longplaya!

czwartek, 14 marca 2013

Festiwale 2013

Impact Fest
04-05.06.2013

Pierwszy w szeregu a nawet przed szereg wystający o milę. Czytając skład festiwalowej listy zapowiedzi miałem wrażenie, jakby ktoś wyliczał mi swoje ulubione zespoły. Jednym tchem wymienić można:

- Rammstein
- Slayer
- Korn
- Behemoth
- Airbourne
- Mastodon
- Ghost
- Love And Death
- (nie jestem w stanie napisać nazwy zespołu ale chodzi o jakieś szybkie podróże na inną planetę)
- Paramore
- Stereophonics
- Newsted
- Asking Alexandria
- IAMX
- Negramaro



Metalfest
20-22.06.2013

Festiwal przez duże "F", jako jeden z pierwszych zgromadził wielkie osobistości mocnych brzmień na skalę, o jakiej do tej pory słuchało się z zagranicy a jeśli od rodzimych organizatorów, to pewnikiem okazywało się, że to jednak niewypał...

W tym roku, w Jaworznie, nad jeziorem Sosina, zobaczymy:
- Accept
- Volbeat
- Down
- The Dillinger Escape Plan
- Satyricon
- Corruption
- Kar (z Romanem oczywiście)
i wiele wiele zespołów, których czcionka jest tak deathmetalowa, że aż nieczytelna.



Lemon Festival
28-29.06.2013

Druga edycja festiwalu a już nazwy kapel przewijających się dość głośno i często w świecie mediów i w naszych odtwarzaczach. Będzie możliwość zakupienia okolicznościowych dżemów z miejscowej wytwórni i wszamiania ich w rytm:

- P.O.D.
- Billy Talent
- Gentleman
- Luxtorpeda
- Jelonek
- Frontside
- Anti Tank Nun
- Mesajah
- Poparzeni Kawą Trzy
- Chemia



Open'er Festival
03-06.07.2013

Festiwal w Gdyni ze znakomitościami w roli dania głównego i dość zaskakującym deserem. Prosty przykład na to, co takiej imprezie daje kasiasty sponsor. A w tym roku dał:

- Alt-J
- Animal Collective
- Arctic Monkeys
- Blur
- Devendra Banhart
- Disclosure
- Editors
- Hey
- Kendrick Lamar
- Kings Of Leon
- Maria Peszek (ło boszszszsz)
- Modest Mouse
- Nick Cave & The Bad Seeds
- Skunk Anansie
- Tame Impala



Seven Festival Music & More
11-14.07.2013

Węgorzewo chce zerwać z etykietą festynowej stolicy kraju i robi to między innymi urządzając Seven Festival, a dzieję się tak już po raz dwudziesty. Reklamę mają może mizerną ale za to skład gości całkiem przyjemnie zaprasza w te malownicze strony:

- Soilwork
- Riverside
- Tiamat
- My Dying Bride
- Coma
- Hunter
- Harlem
- Illusion
- TSA
- Closterkeller
- Flapjack
- Vintage
- Bethel
- Anti Tank Nun



Jarocin Festiwal
19-21.07.2013

Klasyka i historia polskich festiwali, poza jedną, przebrzmiewającą gwiazdą światowego formatu, przyciąga ludzi spragnionych kąpieli błotnych, przelotnych miłości i szarpania druta... W tym roku rozbijanie namiotów skopanych po całonocnym pogo umilą:

- Misfits
- Maria Peszek (ło jesssu)
- Hunter
- Mela (apsik) Koteluk
- The Menzingers
- Tigers Jaw
i póki co tyle choć organizatorzy odgrażają się, że to nie wszystko bo nadal szukają kapel na tyle zapomnianych, że jeszcze nikt ich na lipiec nie zaprosił.




OFF Festival 
01-04.08.2013

Katowicka impreza kusi gwiazdami i tym, że w Katowicach jest pięknie i zielono. No, chyba, że mówimy o tych na Śląsku, wtedy już tak zielono nie jest. Mają na to lek w postaci kilku mocnych nazw i ostrych brzmień:

- My Bloody Valentine
- The Walkmen
- Deerhunter
- Jens Lekman
- Thee Oh Sees
- The Pop Group
- Très.B
oraz kilka innych osobistości znanych fanom i rodzinom.